Nie chodzi o to jak dużo siedzisz, chodzi o to jak siedzisz

Nie chodzi o to jak dużo siedzisz, chodzi o to jak siedzisz 

6 kwiecień 2011 Opublikowane przez lifeimpressionsbodywork

Wkrótce wybieram się w międzynarodową podróż samolotem i wiele godzin siedzenia przede mną. Och, ta nuda …

och ten ból w tyłku (dosłownie). Nuda pierzcha, kiedy pojawia się wewnętrzne skupienie. To moje ostatnie odkrycie: medytacja przygotowująca do nadchodzących zajęć (przecież właśnie dlatego podróżuję tak daleko), dobra książka, krótka drzemka i już jestem na miejscu.

A co z tyłkiem i powiązanym z nim obszarem: dolną częścią placów, szyją, organami trawiennymi i poniżej?

Może być wiele obszarów odczuwających niewygodę 14 godzinnego uwięzienia w siedzeniu samolotu. Należy to dodać do historii kultury narzucającej odcisk siedzenia! Jesteśmy kulturą wychowaną na krzesłach. Rozwijamy odcisk krzesła od najmłodszych lat: wysokie krzesło, ławka szkolna, fotel w samochodzie, krzesło w biurze, krzesło przy stole w jadalni, kanapa (fotel dla leniwych „lazy boy”, gdzie przy użyciu pilota wysuwa się podnóżek” …).

Można zauważyć, obserwując przeciętną osobę na ulicy, jak próbuje zorganizować swoje ciało w pozycji pionowej przezwyciężając cień odcisku krzesła. Nogi jakby trochę wysunięte, przygotowane do siadania nawet podczas marszu. Górna część ciała nieznacznie pochylona do przodu, nawyk kierowania się w stronę biurka, stołu w jadalni. Wzrok skierowany do przodu, nieco poniżej horyzontu. (Nic dziwnego, że nie widzimy splotu planet przed nami …lub tego co poniżej, kiedy wzrok zatrzymuje się na biurku, bądź na talerzu z kolacją, żeby ewentualnie skierować się w stronę telewizora … chodzi o to, że potrzebujemy innych opcji, innego punktu widzenia).

Oto następujące pomysły (wkrótce dostępne w sekcji Media tego blogu jako Ćwiczenia Ruchu w „ograniczonej przestrzeni”).

Po pierwsze siedź mniej kiedy to tylko możliwe oraz siedź lepiej, kiedy już musisz. Pierwszy i najłatwiejszy sposób na poprawę to spojrzenie w górę całym sobą!

W umyśle połącz górną część klatki piersiowej z podbródkiem i obserwuj jak cały ten obszar porusza się podążając za wzrokiem, kiedy patrzysz na świat: horyzont, czubki drzew, albo budynków w twojej okolicy, a nawet niebo. Rób to bardzo wolno; niech prowadzi cię ciekawość, podążaj z ruchem, najpierw wzrok, potem podbródek itd., ciesz się z wolności od nawykowego patrzenia w dół ( wzrok wbity w ziemię). (Być może ten rodzaj patrzenia pojawia się bardzo wcześnie i jest rodzajem prośby skierowanej do tej wszechmocnej siły wysoko, ale to już inna historia …).

Wracając do podnoszenia wzroku: kiedy zapraszasz oczy, żeby się podniosły zachęć również klatkę piersiową, żeby podążała za tym ruchem, potem pępek, przednia część miednicy … podążaj za ciekawością, pozwól by ruch był raczej spontaniczny niż poprawny. Pozwól rozwijać się inspiracji, zobacz/poczuj czego ci brakuje. Ciesz się powrotem do zadania, które jest przed tobą; powtarzaj to ćwiczenie wiele razy, aż się ucieszysz!

Spróbuj różnych odmian tego ćwiczenia: popatrz w górę (bardzo wolno), zaangażuj wszystkie powiązane z tym ruchem części ciała, a teraz wykonaj nieznaczny, spiralny ruch w lewo i zobacz/poczuj co „tam” jest.

Zobacz, poczuj co jest pod tymi zapadniętymi częściami ciała, kiedy się podnoszą.

Otóż, wyobraź sobie coś takiego: masz gałkę oczną pośrodku klatki piersiowej oraz na pępku … spróbuj (bez zbytniego wysiłku) spojrzeć w górę nad stołem, biurkiem, telewizorem …

Być może ta mini lekcja przyniesie największe korzyści, kiedy na początku zamkniesz oczy, to wspiera wyobraźnię. Potem otwórz oczy, unikniesz w ten sposób nadmiernych oczekiwań.

Wracając do mojej historii.

Biorąc pod uwagę przestrzeń ograniczoną przymusowym siedzeniem, będąc zamkniętym w bardzo ograniczonej przestrzeni tzn. tej w obrębie przydzielonego mi miejsca w samolocie, trzeba zacząć poruszać się od środka

…i wykorzystać zarówno przestrzeń, która jest dostępna, jak też same ograniczenia.

Wypróbowałem wszystkie wspomniane wyżej ruchy, które były tak nieznaczne, że mój towarzysz na siedzeniu obok nie zauważył, że wykonuję jakiekolwiek ruchy. Nie tylko poczułem mniejszy ból w pośladkach, ale również miałem poczucie zwiększonej przestrzeni zarówno w ciele, jak i w umyśle. Człowiek moich rozmiarów siedząc w fotelu samolotu może znakomicie wykorzystać przestrzeń dostępną w ciele i umyśle! Powróciłem więc do dbania o umysł

i ducha … nie trapiony bólem w ciele. Medytowało mi się znakomicie. Jednym w powodów, dla których warto dbać o ciało, jest to, że unikamy

przeszkód, kiedy zajmujemy się Duchem.

Linia tyłka (gra słów – w angielskim „bottom” oznacza zarówno dół, dno, jak i tyłek, siedzenie) odnosi nie tylko do tego ile siedzimy, ale również do tego jak siedzimy. Siedzenie może być wyzwalającą aktywnością.

Dodaj komentarz